wtorek, 8 grudnia 2020

Jak (nie)zostać copywriterem?

 Jak NIE-zostać copywriterem?


Copywriter. Praca marzeń, zawód przyszłości. Siedzisz w domu z gromadką dzieci, postukasz trochę w klawisze i pieniądze same sypią się do kieszeni. Czy tak jest rzeczywiście? Poznaj prawdziwe oblicze pracy na swoim.



Miłe złego początki


Oglądasz blogi, podkasty, czytasz artykuły na portalach informacyjnych i myślisz sobie: „ja też tak potrafię”. Przecież te wszystkie teksty piszą ludzie tacy jak ty. Zdolni, zaradni, mniej lub bardziej kreatywni. Masz te wszystkie cechy, a na dodatek zawsze marzyłeś o pisaniu. W końcu co to za trudność? Jest temat, są jakieś przemyślenia i wystarczy je tylko przelać na papier. O przepraszam: na edytor tekstu. Zaczynasz więc rozglądać się za ofertami pracy dla copywriterów.


No i są! Mnóstwo propozycji zatrudnienia. Tabuny ludzi szukających właśnie ciebie. Ale
w ogłoszeniach czytasz o wymaganiach, o których nawet nie masz pojęcia. Co gorsza są opisane w jakimś zagranicznym języku. Postanawiasz więc zrobić kurs. Płacisz za jeden, drugi, trzeci. Czytasz absolutnie wszystko o copywritingu, co wpadnie ci w ręce. Jesteś pełen chęci i werwy oraz gotowy do ciężkiej pracy i nauki. I.....


Nie twórca a handlowiec.


Na początek dowiadujesz się, że twoje koncepcje nikogo nie interesują. Twoje teksty mają być zachęcające do kupienia. Kupienia towaru, kupienia czasu, kupienia zainteresowania.


O tak! Słowo kluczowe to „sprzedaż”. Nie piszesz na dowolne tematy, nie uzewnętrzniasz swojego zdania, nie tworzysz kreatywnych form literackich. O co to, to nie. Dostajesz szablon sprzedaży produktu i po prostu uzupełniasz o informacje uzyskane od klienta lub wyszperane w tak zwanym „research”. Research (czytaj: riserdż) zajmuje znakomitą większość twojej doby, a jeśli temat tekstu nie jest ci bliski, to nawet całą dobę. Uwaga: jeśli źle wyszukasz, tekst się nie sprzeda, produkt się nie sprzeda, klient nie zarobi i ty nie zarobisz. Jasne, że możesz pisać kiedy chcesz i jak chcesz, pod warunkiem, że nie zależy ci na sprzedaży swoich tekstów. Ale wtedy zamiast copywritingu lepiej zajmij się pisaniem książeczek dla wnuków.


Co musisz umieć?


Copywriting to nie jedyne obcojęzyczne słowo w tej branży. Musisz wiedzieć co to seo, lead magnet, keywords, landing page. Jeśli nie wiesz, to nie dostaniesz roboty. Bez względu na to jak pięknym językiem umiesz pisać i jak doskonały jesteś z ortografii.

Musisz znać różnice pomiędzy tekstem na blog, tekstem sprzedażowym, tekstem reklamowym a nawet zwykłym „pitu pitu” na forach. Piszesz według klucza. Absolutnie nie fantazjujesz. Piszesz realne rzeczowe teksty, często specjalistyczne i tylko po to aby....tak właśnie: aby sprzedać!

Aha! I najlepiej naucz się kilku języków obcych aby zdobyć lepsze zlecenia. O angielskim w ogóle nie wspominaj, że znasz. To przecież oczywiste.


Wolność? A co to takiego?


Przyjmij z góry, że jedyna wolność jaką będziesz posiadał to taka, że możesz wybrać ile godzin snu zarwać w nocy aby pisać według ściśle wyuczonych zasad.


Chcesz mieć pracę, to musisz pracować na takich tematach, jakie są modne i aktualne. Nie koniecznie będą to sprawy, które lubisz i na których się znasz. Maksyma: klient nasz pan stanie się twoim mottem.


Będziesz uzależniony od klientów, urzędów, dostawców internetu i pizzy (na gotowanie obiadów nie wystarczy ci czasu). A od wyrażenia : słowa kluczowe będziesz dostawał mdłości.


A jak kwestie finansowe?


Nie pracujesz, nie zarabiasz. Nie zarabiasz, nie masz na zapłacenie zusu, komornego, na wykarmienie dzieci i kupno kremu do rąk. Jeśli chciałbyś sfinansować te wszystkie luksusy to spodziewaj się przykucia do ekranu komputera. Zwłaszcza, jeśli jesteś początkujący to research zajmuje ci długie godziny a wyszukiwanie zleceń drugie tyle.


Polecam na początek wyjść bogato za mąż lub zdywersyfikować ryzyko wydając książkę. Niektórzy próbują łączyć pracę na etacie i dorabiać pisaniem. Jednak jeśli potrzebujesz się czasem przespać a dodatkowo masz rodzinę, z którą chciałbyś spędzać czas to lepiej wybrać etat.


Home office i jego....wady


Oj żeby tak pracować z domu. Marzenie, prawda? Siedzisz na kanapie, laptop na stole, obok kubek z kawą, telefon, czipsy do chrupania dla lepszej koncentracji. No cud – miód. Większość ludzi chciała takiej pracy, ale ....przed pandemią. W czasie obowiązkowego lockdown okazało się, że to nie takie fajne tkwić 24 godziny na dobę we własnym salonie. Jeszcze jest dobrze, jeśli siedzimy w salonie a nie w kuchni czy łazience. Jak masz dzieci musisz zorganizować sobie miejsce do pisania pomiędzy klockami lego a książeczkami o śwince Peppa. Często siedzisz w pozycji lotosu otoczony pluszakami a z klawiatury wyskubujesz resztki plasteliny.

I jeszcze te rozpraszacze w postaci gwiżdżącego czajnika, płaczącego dziecka czy sąsiada, który akurat robi remont w mieszkaniu obok.

A popularne „koty w internecie”? Śmieszne są, prawda? A jakie wciągające! Zerkniesz na jednego i już mija godzina. Jeśli nie masz deadline czy szefa za plecami dużo łatwiej jest zrezygnować z pracy jako priorytetu.

A kanapa to jednak nie wygodny fotel biurowy zaplanowany zgodnie z zasadami ergonomii. Po kilku dniach siedzenia skrzyżnego na miękkiej sofie, twój kręgosłup odmawia posłuszeństwa.

No i oczywiście brakuje ploteczek przy ekspresie do kawy. Bo gadanie do ekranu to jednak nie to samo co kumpelskie poklepanie po plecach w korytarzu między openspace a stołówką pracowniczą.


Podsumowując: to co na początku wyglądało jak bajkowa realizacja życia marzeń okazuje się męczącą, niekończącą się robotą, po której boli ciało a stan majątkowy nie tylko się nie zwiększył ale wręcz przeciwnie. Jednak jeśli nadal jesteś zdeterminowany, aby pracować jako copywriter to oczywiście go for it!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opiekować się psem seniorem.

W życiu każdego psa przychodzi taki moment, że przestaje on być szczeniakiem a staje się dojrzałym psem, a w końcu psim seniorem. Jego potrz...